piątek, 14 marca 2014

Jura Krakowsko-Częstochowska CZ. 1

Wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę w przepiękne okolice Jury Krakowsko-Częstochowskiej. pogoda była rewelacyjna, widoczki też! Jolly, nie wiedziała gdzie ma nos wsadzić-było widać, że jest szczęśliwa, biegała jak szalona po skałkach i pagórkach. Oczywiście na całą Jurę nie wystarczyło nam czasu, ale udało nam się zobaczyć zamek w Bobolicach, zamek w Mirowie, kompleks wapiennych Skałek Rzędkowskich, rezerwat Przyrody Góra Zborów, ruiny średniowiecznego zamku w Morsku, ruiny kościółka św. Stanisława na wzgórzu Laskowiec, a na końcu podróży zasmakowaliśmy KFC:-) 
Poniżej fotorelacja z wypadu. 






 

 



piątek, 7 marca 2014

Konkursowo

Pamiętacie jak brałyśmy z Jolly udział w konkursie walentynkowym? Tak się składa, że zajęłyśmy w nim drugie miejsce!:-) Nadesłano prawie 100 zdjęć, a nasze znalazło się na drugiej pozycji. Super! Jolly, tym razem wygrała coś dla swojej pańci:

Żeby jednak Jolly nie była stratna, dla odmiany pańcia zadzwoniła do Radia Kielce i odpowiedziała jako pierwsza na pytanie konkursowe dotyczące zwierzaków i w ostateczności przywiozła do domu 20 kostek firmy Husse. Dentystyczne warkocze Tandrep plus to w 100% naturalne smakołyki, które wspomagają mechaniczne czyszczenie zębów, redukują osad nazębny oraz utrudniają osadzanie kamienia nazębnego.  Ogólnie rzecz biorąc kostki pozwalają zachować jamę ustną psiaka w doskonałym stanie. Jolly, teraz może uśmiechać się do woli!


piątek, 28 lutego 2014

Psi blokersi :-)

Od jakiegoś czasu Jolly zaprzyjaźniła się z dwoma psiakami mieszkającymi tuż obok nas-w sąsiednim bloku. Ekipa tak się zgrała, że spotyka się 2, a nawet 3 razy dziennie. Jolly potrafi nawet nawoływać swoich nowych, czworonożnych przyjaciół. Gdy tylko jest sama na spacerze przed blokiem i nie widzi Sorbony albo Fado, na komendę potrafi wołać psiaki i szczeka jak szalona rozglądając się czy już do niej biegną... Szok! Oto kilka zdjęć "psich blokersów", autorstwa Zoriany Zozulia - właścicielki Sorbony.
Fot. Ale ja nic złego nie zrobiłam.

Fot. Jolly i Sorbona.

Fot. Top model.

Fot. Sorbona, Fado i Jolly

Fot. Fado, daj buziaka!

czwartek, 27 lutego 2014

Klatka metalowa czy materiałowa? Więzienie czy miejsce relaksu i odpoczynku?

Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że pozostawianie psa w klatce to ogólnie rzecz ujmując brak serca. Przecież to szczeniak, jest malutki, siedzi jak w więzieniu, lepiej założyć mu kaganiec i zostawić poza klatką. Hmm... Ja swoją Jolly od początku uczyłam przebywania w tzw. budce. W ciągu dnia klatka zawsze była otwarta, Jolly mogła do niech wchodzić kiedy chciała. Aby bardziej ją zachęcić do przebywania w klatce dawałam jej w nagrodę smakołyki za każdym razem jak w niej dłużej przebywała. Przez kilkanaście tygodni Jolly w każdą noc była odsyłana na swoje miejsce i zamykana. Popiskiwała tylko przez pierwszą noc, po przyjeździe do nas. Charakterystycznym "kszytt..", okazywałam brak aprobaty w stosunku do jej zachowania. Kolejne noce były już spokojne i w 100% przespane. Suczka, po prostu zaakceptowała, że podczas snu i mojej nieobecności ma przebywać w klatce. Jolly, teraz ma skończone 8 miesięcy. W nocy klatka jest otwarta-może sobie wybrać gdzie będzie spać. W czasie mojej nieobecności, nadal ją zamykam, ponieważ brała się za zjadanie tapety, butów itp. Jednak nie czuję, że dzieje jej się krzywda, gdyż pozostaje naprawdę spokojna, nie piszczy, nie szczeka, tylko śpi i dzielnie czeka aż wrócę. Często zdarza się, że Jolly wyczuwa kiedy idę do pracy i po spacerze sama wchodzi do klatki. Nie sądzę, aby pies sam wchodził do miejsca, którego nie lubi, jest straszne i źle mu się kojarzy. Oczywiście jeśli Jolly przestanie zjadać nasz dobytek i wyrośnie z gryzienia to będzie pozostawać już poza klatką. Kiedy Jolly zostaje sama, ZAWSZE dostaje jakiegoś gryzaka naturalnego, zabawkę itp., żeby czas w samotności jej szybciej minął. 

Wybór KLATKI/BUDKI: 
 Początkowo zainwestowaliśmy w duży transporter wykonany z materiału: 

 Niestety nie zdał on egzaminu. Jolly, pozostając sama 
w domu, zaczęła go systematycznie "zjadać". Transporter był lekki, łatwy w montażu, miał kieszenie na zabawki i smakołyki, uchwyt do noszenia, ale niestety był mało trwały. Dno transportera było wykonane z nieprzemakalnego materiału, mimo wszystko ciężej jest utrzymać czystość materiału niż plastikowej "kuwety". Z czasem dno również zostało zjedzone przez sunie. 
 Całkiem niedawno kupiliśmy typową klatkę dla psiaka, która świetnie sprawdza jako schronienie i transporter. Oto ona: 


Klatka ma rozmiar: 92cm x 70cm x 63cm (długośćxwysokośćxszerokość), jest tak samo prosta w montażu, trochę cięższa od poprzedniej, o wiele bardziej wytrzymała, dno jest plastikowe i można je po prostu przetrzeć szmatką i jest czyściutkie, oprócz tego pies posiada szersze pole widzenia i lepszą wentylację, w razie potrzeby można ją nakryć ręcznikiem, aby pies miał schronienie przed słońcem, lub mógł się po prostu schować i odpocząć. Ma dwoje drzwiczek, solidnie zamykanych. Pies nie ma możliwości otwarcia. Z transporterem z materiału było inaczej - Jolly potrafiła bez problemu sobie otworzyć, gdyż były tam jedynie suwaki, nie było żadnej blokady. Po wypróbowaniu obu transporterów, budek czy klatek-zwał jak zwał, zdecydowanie polecam, z pełną odpowiedzialnością klatkę metalową! U mnie sprawdziła się bez dwóch zdań.
Jak widać na powyższych zdjęciach "budka" przypadła do gustu nie tylko Jolly, ale i Feliksowi. I wcale nie widać w jej oczach smutku i przygnębienia. Wystarczy tylko poświęcić trochę swojego cennego czasu i dobrze przygotować psiaka do przebywania w klatce. Należy wykonać kilkanaście treningów klatkowych, wykorzystywać pozytywne metody szkolenia, smakołyki i wszystko będzie dobrze - jak wyżej:-)