Lekcja 4 z owieczkami, była dla mnie chyba najgorsza jak do tej pory. Zupełnie nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie. Owce biegały jak chciały, Jolly, też śmigała jak jej się podobało, a ja trochę jak dziecko we mgle. Totalna masakarka. Z treningu wyszłam prawie na kolanach. Jolly, oczywiście była nie do zdarcia i domagała się więcej i więcej. Futro nie miało siły, ale głowa cały czas chciała pracować.
poniedziałek, 7 września 2015
środa, 2 września 2015
Spacer z Kontradomino
Dzisiejszy dzień rozpoczęłyśmy wcześnie, bo o 6:30. Wybrałyśmy się nad zalew w Cedzynie. Na spacerze towarzyszyły nam psiaki z Kontradomino, czyli domowej hodowli Dalmatyńczyków i Cavalier King Charles Spanieli. Cała ekipa liczyła 5 osobników i każdy z nich był zachwycony poranną rozgrzewką. Aż miło było popatrzeć jak szaleją :-) Była woda, był piasek, były patyki i szyszki, była piłka i był uśmiech na pysku! I o to chodzi! :-]Wszystkie psy świetnie się dogadywały, nie było żadnych sprzeczek, między właścicielami również :-D
Jolly, ostatnimi czasy w ogóle mało warczy, jest bardziej tolerancyjna i pozytywnie nastawiona. Te owce chyba działają cuda. Jutro też wybieramy się na trening, także będzie kolejna notka i mam nadzieję w końcu jakieś zdjęcia.
wtorek, 1 września 2015
O Energizer
Co to jest Energizer?
Jest to jedna z największych hodowli Border Collie w Polsce, której założycielem jest Tomasz Pecold- instruktor, sędzia prób pracy psów pasterskich, hodowca i sympatyk rasy od ponad 20 lat. Tomek jest człowiekiem otwartym, miłym i prostym (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie ma się czego obawiać na zajęciach z nim, ponieważ wie jak podejść do kursanta i psa. Tomek, był jednym z pierwszych właścicieli rasy Border Collie w Polsce. Pierwszy pies trafił do niego w 1996 roku. Tomasz, jako entuzjasta pasterstwa wprowadził je do polski. Do dnia dzisiejszego prowadzi zajęcia indywidualne, szkolenia, warsztaty i pokazy.
Pasienie, lekcja 3 - 31.08.2015
Wczoraj byłyśmy na trzeciej lekcji pasienia. Jak poprzednim razem było naprawdę fajnie. Jolly, ładnie pracuje, radzi sobie coraz lepiej. Gorzej ze mną, ale jak ja się ogarnę to i Jolly będzie chodzić jak strzała. Póki co nadrabia za nas dwie:-) Trening zakończyliśmy na dużej łące z całym stadem owiec. Jolly, miała za zadanie przyprowadzić owce do mnie z drugiego końca polany. I muszę się pochwalić, że nam się to udało :-) Tomek stwierdził, że rzadko się zdarza, żeby pies na trzecich zajęciach potrafił zrobić coś takiego :-) Super, super, super! Następny trening w czwartek!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
