czwartek, 10 października 2013

Ciekawy dzień...

Dzisiejszy dzień był naprawdę ciekawy. Rano pojechałam z Jolly na ostatnie już szczepienie(wścieklizna), Mała oczywiście z trzy razy się z siusiała, potem wylądowała na wadze, która wskazała 9kg. Tak, Jolly z dnia na dzień jest coraz większa, miejmy nadzieję, że i coraz mądrzejsza;-) Za 3 tygodnie mamy pojawić się na kolejnym odrobaczeniu. Po wizycie u weterynarza, podczas powrotu do mieszkania miałyśmy nieprzyjemne zajście. Jakiś pan, prawdopodobnie pod wpływem alkoholu wjechał nam w boczne drzwi samochodu, robiąc kilka wgnieceń. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Ech, dzień był ciekawy i trochę stresujący, ale ostatecznie pomyślnie zakończony. 
Poniżej zdjęcie z lecznicy, a jutro fotorelacja z tworzenia "Baru Sikorka" :-) 


piątek, 4 października 2013

Słoneczny Wilków

Dzisiaj kolejny raz odwiedziliśmy świętokrzyski Wilków. Spacer wokół zalewu był potrzebny zwłaszcza Jolly, aby rozładowała nagromadzoną energię. Słoneczko nam dopisało, chociaż chwilami było czuć naprawdę chłodny podmuch wiatru. Nad zalewem nie było prawie nikogo, dlatego Jolly mogła szaleć do woli. Wszystko poszło zgodnie z planem - po powrocie do domu Mała spała około 3 godzin (jak nigdy).
Poniżej, krótki filmik z wyprawy:-)


środa, 2 października 2013

W drodze...

PLAN DZISIEJSZEGO DNIA
7.00 - pobudka
7.30 - spacer
7.45 - śniadanie
8.00 - wyjazd na wycieczkę (350KM)
8.40 - przerwa na ORLEN
10.30 - przystanek w Krakowie
12.00 - w domu rodzinnym (małopolska)
12.00-14.00 - jedzenie, szaleństwo, zachwyt, zabawa
14.00 - powrót do Kielc
14.45 - obiadek w McD
17.00 - Kielce
18.00 - kolacja
19.15 - spacer
22.00 - CISZA NOCNA!    

 DWOMA SŁOWAMI: UDANY DZIEŃ! :-)



...żeby się wybiegać :-)

Jolly, od kiedy wyzdrowiała nie może usiedzieć w domu. Żeby trochę się wybiegała poszłyśmy na spacerek nad zalew. Oczywiście, jedyna i najlepszą atrakcją była piłka. Przez prawie godzinę był aport. Szok! jak jej się to nie znudzi? Chyba z frisbee będzie lipton...