Colin już jest z nami i zaledwie po tych kilku godzinach mogę śmiało powiedzieć, że kawał pierona z niego. Piszczy, gryzie, a o siedzeniu w klatce nie ma mowy :-D Muszę sobie chyba przypomnieć jak to było 2 lata temu. Jolly, była na pewno spokojniejsza i bardziej poddana, Colin ma charakter! :-D
 |
| Jazda samochodem. |
Cała podróż po Malucha trwała 2 dni. W jeden dzień wyjechaliśmy do mojego rodzinnego domu, tam spanie, a o poranku o 6:00, uderzyliśmy na Czechy. O godzinie 12:00 dojechaliśmy do Lhota Rapotina. Wizyta w hodowli była krótka-jakieś 30 minut i dalej w trasę. Colin otrzymał reklamówkę zabawek, paszport, dokumenty do rejestracji chipa, 1kg karmy Annamaet, smyczkę i obróżkę. Na rodowód eksportowy musimy jeszcze poczekać, ale wszystko w swoim czasie. Po wyjeździe z Czech pojechaliśmy znowu do rodzinki, pokazać nasze CUDO i odpocząć. Colin przez całą drogę spał. Obudziłam go tylko na siku, a potem znowu usnął. Szok. To kolejny pies z którym będziemy mogli zwiedzać świat! Po 2 godzinach z rodzinką wyruszyliśmy w dalszą drogę na Kielce:-)
Wczorajszy dzień był długi i męczący. Przejechaliśmy łącznie prawie 900km. Dzisiaj jest spokojniej, ale muszę przywyknąć do ciągłej bieganiny na siku i kupkę :-D